29/05/2019

"Czwarty pokój" Moniki B. Janowskiej z Wydawnictwa Psychoskok

Monika B. Janowska Czwarty pokój Psychoskok
Monika B. Janowska "Czwarty pokój"?Psychoskok
            Ostatnio sprzyja mi szczęście do liczebników, więc nie dziwcie się, że zafunduję Wam teraz krótkie przemyślenia na temat „Czwartego pokoju” Moniki B. Janowskiej. Z autorką nie miałam dotychczas okazji wejść w literacką komitywę, dlatego próg „Czwartego pokoju” przekraczałam bez jakichkolwiek oczekiwań. Oto co mnie tam spotkało…
            Zgodnie z opisem Wydawnictwa Psychoskok bohaterką jest mężatka, w tzw. „zaawansowanej trzydziestce”, z trójką dzieci. Jest też mąż i ojciec, a jakże. Jej życie, po przeprowadzce z zapomnianej przez cywilizację wioszczyny do odziedziczonego po ciotce mieszkania w jednej z legnickich kamienic, ma być piękniejsze, lepsze i wygodniejsze. Niewątpliwie marzenia godne pochwały. Jednakowoż w czwartym pokoju rozgościł się duch – duch tragicznie przed laty zmarłego Antoniego, który… Nie, nie… Nie domaga się krwawej zemsty, skąd zaraz te mordercze pomysły? To nie jest tani horror klasy B ziejący grozą, a przesympatycznie napisana historia. Dusza Antoniego łaknie jedynie odnaleźć swą ukochaną, natomiast na wykonawcę swoich pozaziemskich pragnień obrała sobie właśnie główną bohaterkę – Dobrawę Tulewicz.
            Monika B. Janowska zastosowała pomysłowy sposób na zaprezentowanie przebiegu wydarzeń. W pozornie oklepany wątek kryminalno-romansowy wplotła istotę nie z tego świata, która nadaje smaczku opowieści i która staje się przyczyną mniej lub bardziej fortunnych perypetii Dobrawy (na dodatek w większości zabawnych). Autorka mając naturalnie plastyczny sposób narracji, ubarwia styl uszczypliwą krytyką czynioną przez główną bohaterkę pod własnym adresem, co w efekcie wywołuje częsty uśmiech na twarzy czytelnika. Do wartkich dialogów dosypuje porcję lub dwie bystrych replik, a od czasu do czasu nie poskąpi też muzycznej klasyki. Znajdziemy tu również żartobliwe odniesienia do Rambo w wersji pielęgniarskiej czy Terminatora w spódnicy mknącego na rozmowę w sprawie pracy. Monika B. Janowska piecze wielokrotny przekładaniec z życia ducha i losów Dobrawy na małym ogniu, wprawnie podsycając naszą ciekawość, a to kolejną niewyjaśnioną kwestią, a to chwilową zmianą kierunku opowieści. Po pewnym czasie odkryjemy, że każdemu szczęśliwemu zbiegowi okoliczności będzie w fabule przeciwstawiona przeszkoda, która bądź to urokiem osobistym bohaterki, bądź też innym sposobem zostanie wyeliminowana (tudzież wykopana😊). Przypadkowych przeciwności losu i domowego ambarasu nie brakuje, więc przy wyrabianiu tego babskiego placka mamy wspólnie z bohaterką pełne ręce roboty. Tym bardziej że po niektóre ingrediencje należy sięgnąć głębiej w historycznie mroczną przeszłość Legnicy z jej ubecką twarzą wykrzywioną strachem przed komunistycznym donosem.
Idealnie nieidealna bohaterka, poddawana permanentnej psychologicznej obróbce przez strofującego ją męża i doprawiana na ruszcie niemal tradycyjnym poczuciem winy, właśnie ta niedoceniana blondynka mimo stałego deprecjonowania jej poczucia własnej wartości nadal zachowuje optymizm i dystans do siebie samej. Z poczuciem humoru jej do twarzy, choć nie oznacza to, że zawsze jest jej do śmiechu. Monika B. Janowska stworzyła bohaterkę zupełnie nie na miarę naszych czasów. Cóż to oznacza? To znaczy, że Dobrawa wbrew obecnie panującym trendom ma i niemodne imię, i nie jest znawczynią technologicznych nowinek, i nie jest głodna zawodowych sukcesów, i – czego już absolutnie nie da się niczym usprawiedliwić – nie podejmuje żadnego życiowego challenge’u!!! Jak więc – pytam się – taka osoba może wzbudzać w czytelniku zainteresowanie??? Otóż, Dobrawa (oprócz tego, że jest – jak już wcześniej wspomniałam – kobietą idealnie nieidealną) jest także kobietą niezwyczajnie zwyczajną, która doskonale czuje się w roli partnerki, matki, osoby dbającej o rodzinę i ciepło domowego ogniska. Bo czyż każdy musi od razu iść z duchem czasu? Niektórym wystarczy duch w czwartym pokoju…
            Podsumowując, wielkimi literami polecam Wam „Czwarty pokój”. Ta książka bawi, umila czas, zaciekawia inteligentnie wyprowadzonymi wątkami fabuły i – co chyba najistotniejsze – wytwarza wokół siebie przyjemną aurę. Mówią, że warto otaczać się mądrymi ludźmi. Ja bym tym powiedzeniem objęła jeszcze pozytywne książki i nietuzinkowych bohaterów.
Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Psychoskok.

28/05/2019

ZAPOWIEDŹ - 31 maja 2019 r. premiera "Przygód Noelki" z Wydawnictwa Psychoskok

Jan Nowak Przygody Noelki Psychoskok dla dzieci
Jan Nowak "Przygody Noelki"/Psychoskok

Tuż przed Dniem Dziecka, bo 31 maja 2019 r., planowana jest premiera "Przygód Noelki" Jana Nowaka. 


„Przygody Noelki” Jana Nowaka to opowieść o sile dziecięcej wyobraźni. Noelka wraz z rodzicami wprowadza się do nowego domu. Piękny choć zaniedbany ogród w miejscu zamieszkania staje się ostoją i lekarstwem na samotność dziewczynki. Zmianę otoczenia, brak kolegów i koleżanek Noelka wynagradza sobie przebywając w ogrodzie, który staje się miejscem niezwykłych wydarzeń. Dziewczynka odkrywa w sobie pewien dar. Widzi to, czego inni nie dostrzegają i słyszy głosy, które dla innych są niesłyszalne. Od tej pory świat dziewczynki to nie tylko ludzie, lecz też zwierzęta, rośliny i wiatr, z którymi potrafi się porozumiewać.
Mała bohaterka zostaje Królową Zaczarowanego Ogrodu. Dba o swoich przyjaciół i staje w ich obronie. Chciałaby, aby wszyscy w jej otoczeniu byli szczęśliwi…
Książka wprowadza dzieci w kolorowy świat wyobraźni, uczy i bawi. Zaspokaja fundamentalne potrzeby przyjaźni, koleżeństwa i solidarności, tak ważnych dla każdego dziecka.  
Pokazuje, że wszyscy mamy w sobie wielkie pokłady miłości, nie tylko w stosunku do najbliższych, ale także do świata przyrody, a w nim – i do słodkiej Pani Kici, i do szczura Ząbka, który zamieszkuje szkolną szatnię.

Przewidywana data premiery: 31 maja 2019 r.

Wydawca: PSYCHOSKOK
Kategoria: literatura dla dzieci
IBSN: 978-83-8119-520-1
EAN: 978-83-8119-520-1
Ilość stron: 98
Format: 148x210
Oprawa miękka
Prognozowana cena detaliczna: 19,90 zł

27/05/2019

"Między palcami a ciszą kolory jej duszy się kołyszą" Anna Lisowiec i Aleksandra Anna Sikorska

Lisowiec Sikorska Między palcami a cisza kolory jej duszy się kołyszą autyzm
A. Lisowiec, A. A. Sikorska "Między palcami a ciszą kolory jej duszy się kołyszą"
„Między palcami a ciszą kolory jej duszy się kołyszą” to książka niezwykła z kilku powodów. Po pierwsze, mamy to kolaż sztuk – lirykę Anny Lisowiec przyozdobiono frędzlami interesująco barwnych obrazów Aleksandry Anny Sikorskiej. Po drugie, 7-letnia Ola jest dzieckiem autystycznym i na razie nie komunikuje się ze światem werbalnie. Po trzecie, obie artystki pochodzą z Góry i poznały się w ciekawych czasach. Po czwarte i po piąte odkryjecie sami sięgając po tomik.
Może zacznę od formy, która w przypadku prezentowania sztuk wizualnych ma istotne znaczenie, bowiem każde muśnięcie, każdy ton i odcień mogą decydująco oddziaływać na zmysły odbiorcy. Przyjazny w odbiorze papier i trafiony pod względem wielkości rozmiar tomiku z atrakcyjną prezentacją prac pozwalają duszy w pełni cieszyć się estetyką zawartości. Wiersze i obrazy eksponowane są w słowno-barwnych duetach i sprawiają wrażenie nierozerwalnej kompozycji, co dodatkowo podkreślają jeszcze miniatury prac zamieszczone tuż przy wierszach.
Utwory Anny Lisowiec odnoszą się głównie do tematyki odmienności i inności osoby autystycznej, czasami nawet społecznie stygmatyzowanej, jej postrzegania świata oraz stosunku otoczenia do osoby niepełnosprawnej. Jej krótkie wypowiedzi liryczne w kilku słowach kierują uwagę czytelnika na wybrane zagadnienia, np. zrozumienia i współodczuwania, wrażliwości czy empatii. Znajdziemy tu także poezję bliższą dziecięcej wyobraźni w postaci obszerniejszych rymowanych historyjek o kogutku, zagubionym kurczaczku czy kudłatym Tutku, doskonałych do wspólnego czytania z maluchem i będących inspiracją do rozmowy. Wszystko dobrane w tak przemyślany sposób, by pobudzać zmysły odbiorcy nie tylko słowem, lecz także obrazem.
A skoro już o obrazach mowa, to stanowią one energetyzujący mix rozgrzewających odcieni otoczonych miękkimi kształtami wijących się elips i rozchodzących się promieniście motywów. Dostrzeżemy tu akcenty roślinne, dopatrzymy się morskiej fauny, odkryjemy pozostawione tropy tajemnych istot. Próbując unieść się na falach wyobraźni Aleksandry podpatrujemy jej wewnętrzne ja, które dla nas pozostaje tak bardzo hermetyczne. Wnikamy w zatrzymaną chwilę, rozbłyskującą a to karmazynem splątanych labiryntów, a to szmaragdem kwiatu paproci. Kompozycje przyciągają wzrok, skupiając uwagę na obecności ekspresyjnych detali, a wyraziste abstrakcje zachęcają do wyruszenia w podróż po imaginacji.
Anna ujmuje nas zaklęciami słów. Aleksandra natomiast zdobi świat barwną ciszą, lecz jej milczenie nie znaczy, iż nie ma nic do powiedzenia. Przeciwnie. Ona w ciszy znajduje metodę, bo tam jej serce odkrywa odpowiedzi, których nasz rozum jeszcze nie dostrzega. Ustrojona w korale barwnych emocji wyraża siebie i patrzy na otaczającą rzeczywistość. Raz odczuwa ją kolczastą niczym łupina kasztana, raz raniącą ciało jak grzmot syren, raz przyjemną jak złoty piasek przesypujący się przez palce, innym razem jeszcze fascynującą jak wędrowne żyłki na liściach drzew. Gdy zwolnimy na chwilę i przystaniemy, by zerknąć na prace Oli, usłyszymy, co nam powie, a jej głosem jest milczenie przemawiające kolorem. Parafrazując francuskiego klasyka, cisza jest dla Oli przestrzenią ducha, gdzie może on rozwinąć skrzydła.
Anna Lisowiec i Aleksandra Anna Sikorska to duet wierszem malowany lub – jeśli wolicie – liryka akwarelą haftowana. Do wyboru do koloru. Co komu w duszy się kołysze. Czego nie odnajdziemy w poezji Anny, uzupełni swą kreacją Ola lub odwrotnie. Ten niezwyczajny tomik wyprowadza nas dłońmi Oli i twórczością Anny daleko poza łoskot otaczającego świata, próbując odkryć sfery niewyrażonych słowami uczuć, do krainy autentyczności. A tak przy okazji zapytam, czy zauważyliście może, że słowa autyzm i autentyczność wydają się „na pierwszy rzut ucha” brzmieć bardzo podobnie? Ponoć tylko dzieci potrafią być szczere. A co z osobą autystyczną? Być może tylko taki człowiek potrafi w pełni odsłonić swe szczerze wrażliwe serce? Na bok z dywagacjami i poczujcie teraz terapeutyczną moc twórczości Anny i Aleksandry!
Za egzemplarz książki dziękuję Annie i Dominikowi Sikorskim.
Lisowiec Sikorska Między palcami a ciszą kolory jej duszy się kołyszą autyzm
A. Lisowiec, A. A. Sikorska "Między palcami a ciszą kolory jej duszy się kołyszą"
Więcej info o Aleksandrze Annie Sikorskiej znajdziecie tutaj: 
FB Aleksandra Anna Sikorska